Usterka czy remont?

„Uwaga usterka” – krzyknąłem przewiercając kable pod tynkiem…

Postanowiłem opisać proces związanych z przeprowadzaniem remontu w mieszkaniu. Mam nadzieję, że uda mi się zachęcić Ciebie do majsterkowania i ulepszania swojego M własnymi rękami.

Prace związane z modyfikacjami najbliższego otoczenia zacząłem małymi kroczkami, zmieniając poszczególne elementy. Od małych szczegółów po całkowitą zmianę wyglądu pomieszczeń.

Całość prac miała zawierać w sobie wymianę starych elementów wyposażenia mieszkania na nowe, lub zmianę ich wyglądu, żeby prezentowały się ładniej, oczywiście biorąc pod uwagę subiektywne wyczucie stylu. 😉

Kiedy remontu nie robić samemu? Jeżeli nie wiesz jak się za to zabrać, to remontu samemu nie rób. Zapłać komuś. Oszczędzisz czas i nerwy.
Natomiast gdy tak ja, wiesz jak się za to zabrać, to rób i baw się dobrze. Czeka na Ciebie, fajna przygoda. Doświadczenie przyjdzie z czasem. Tylko w tym przypadku musisz mieć czas i nerwy (odpowiednio dużo w zapasie). W tym miejscu chciałbym zaznaczyć, że sprawdza się to podejście jeżeli mieszkanie, które chcesz remontować nie jest Twoim docelowym domem na całe życie 😛 Jeżeli natomiast jest to Twój dom na następne 20-30 lat? W takim przypadku lepiej nie eksperymentować i szczerze to odradzam, bo są działania, których cofnięcie jest bardzo trudne i kosztowne. Przekonałem Cię, że to coś dla Ciebie? Czytaj dalej i zobacz jak mi poszło.

Boazeria w przedpokoju.

Ja zacząłem od 15-minutowego tutoriala na youtube jak kłaść płyty gipsowe i zapytałem kilku znajomych, którzy przynajmniej widzieli jak się to robi. Reszta to już była bajka poza paroma wpadkami, ale o tym później 🙂 Zerwanie boazerii to banał, łom i trochę siły wystarczyło. Regipsy przykręcałem na drewniany stelaż zrobiony z … tej starej boazerii. Na łączeniach płyt użyłem flizeliny. Gdybym to robił jeszcze raz to raczej wykorzystałbym taśmę papierową. Nad drzwiami był pawlacz, a w nim elementy ogrzewania (rury, zawory). Zamieniłem go na stelaż z profilów aluminiowych, obudowałem regipsami i dodałem drzwiczki rewizyjne.

przedpokój

Meble

Były kupowane te które spełniają podstawowe wymagania, czyli funkcjonalność i ekonomia. W przypadku funkcjonalności mam na myśli czy łóżko ma mieć „plecki” czy też nie. Czy szafka ma mieć taką wysokość, czy drzwiczki mają się otwierać w lewo czy w prawo. Po wielu analizach wyszło, że najbardziej ekonomiczne jest zamówienie szafy/regałów na wymiar. Znajomy polecił mi Meble Moderna i jestem zadowolony. W mojej ocenie meble na wymiar zawsze wygrają z gotowcami w paczkach. Oczywiście mowa tu o czymś większym od komody.

Meble kuchenne doczekały się odświeżenia frontów. Malowanie na biało załatwiło sprawę. Colorus Perfekcyjna Biel z 5-cioma gwiazdkami, która sobie bardzo ładnie z tym poradziła, dała radę też na balkonie na elementach drewnianych okna i metalowych okuciach.

malowane fronty mebli

meble kuchenne

Stare meble częściowo poszły na olx. Dobra cena i odbiór osobisty to sytuacja win-win, więc polecam.

Szafa z drzwiami przesuwnymi to temat rzeka. Ja zrobiłem spis wszystkich rzeczy, które chcę trzymać w szafie i określiłem wymiary tych elementów co dało początek rozkładowi półek i szuflad. Reszta była już tylko dopełnieniem do wymiaru jaki był przewidziany na szafę.

projekt szafy

Malowanie

Wybór farby był zdeterminowany przez to czego nie widać, czyli wydajność, hipoalergiczność i wygoda rozprowadzania. Bondex Smart Paint, który ja wybrałem jest dosyć rzadki więc łatwo się go nakładało. Doradca w Castoramie polecił mi tą farbę, właśnie ze względu na hipoalergiczność i szeroko pojętą jakość. Powiedział również, że wystarczy jedna warstwa, co w trakcie malowania okazało się nieprawdą. Odradzam tanią farbę, która nadaje się ewentualnie do piwnicy. Wzorki były robione przy pomocy zwykłej taśmy malarskiej.

 

Futryny…

Najbardziej niewdzięczna robota wykonana bez opalarki. Za pomocą szlifierki taśmowej i papieru ściernego nie udało się wyprostować starych krzywych futryn drewnianych wiec jedynie ciemny lakier/farba (sam nie wiem co to było) został w miarę możliwości usunięty i w tym wypadku również farba Colorus dała sobie radę bez problemu. Po pomalowaniu, podsumowaniu nakładu pracy i środków oraz wysprzątaniu tego pyłu wyciągnąłem wnioski. Gdybym miał się za to zabierać jeszcze raz to zerwałbym te futryny i wyprowadził ładne kanty.

Balkon

Stare ściany z tynkiem bardziej porowatym niż pole po oraniu wygładziłem tynkiem MP75. W każdym zakamarku gromadził się kurz więc pierwsza warstwa położona na szybko miała tylko wypełnić dziury. Drugą warstwę „wygładzającą” położyłem od podłogi do wysokości 2 metrów. Równanie ściany z linijką wymagałoby nałożenia kilku centymetrów tynku, więc oszczędziłem sobie tego z radością. Od dołu jeszcze trochę gładzi, która na takiej krzywej ścianie nie spełnia swojej funkcji, więc tylko trochę wystarczyło, aby zmądrzeć.

Starałem się jak mogłem z przymrużeniem oka 😉 Na posadzkę położyłem matę plażowo balkonową, ale wstępnie zastanawiałem się nad sztuczną trawą. Mata jest łatwiejsza w utrzymaniu.

Usterki

Dwa przewiercone kable w ścianach. Odklejona farba z sufitu. No i kilka źle wymierzonych odległości co zaowocowało dodatkowymi dziurami na kołki w ścianach. Zapas się przyda 🙂

Taka mała przygoda remontowa daje ogromną satysfakcję. Gdy widzę efekty swojej pracy, zdjęcia „przed” i „po” to w środku czuję jak serce zaczyna się uśmiechać. Więc…
GORĄCO POLECAM!

Pozdrawiam BB


1 Komentarz

Marek · 30 maja 2018 o 14:02

Po dobrze wykonanej pracy musi przyjść chwila relaksu. Polecam grilla w pięknych okolicznościach przyrody. Najlepiej z dwóch dań- przepysznej karkóweczki i wybornej zupki(lub jak kto woli chłodnika)na bazie słodu i chmielu. Nie warto odkładać przyjemności na pózniej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *